Klara – moje życie

Klara należy do tego pokolenia młodych chrześcijan, którzy żyją w pełni łaską chrztu i jednocześnie nie zrobili « niczego szczególnego ». Pozostawiła po sobie pamiątkę radości i światła. Jej świadectwo dotykało serc jeszcze za jej życia, a teraz przeciąga się na nasze czasy. Wiele osób, które przeczytało jej pisma albo tylko zobaczyło jej pełne blasku spojrzenie ze zdjęcia, doświadczyło w ten sposób spotkania głęboko duchowego. Inni mówią o odczuwalnej pewności, że Klara im towarzyszy. Dużo świadectw podkreśla wysłuchane modlitwy za jej wstawiennictwem.

Pochodząca z Lauret we francuskim departamencie Gers Klara miała temperament dobroduszny i zarazem gwałtowny. Jej ekspresyjny charakter był jednakże zrównoważony przez głęboką świadomość bliskości Boga. Klara odznaczała się pewną dozą kontemplacji i pełnią delikatności wobec ubóstwa ludzi. Jak my wszyscy miała chwile zwątpienia, uczuciowych zawiłości, stawiania pytań, co czyni ją tak bardzo nam bliską. Była niezmiernie poruszona doświadczeniem pielgrzymki do Ziemi Świętej. W 1974, podczas świąt Bożego Narodzenia spędzanych z rodzicami, zachorowała na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, które zabrało ją w 20 dni. Klara zmarła w wieku 21 lat, 22 stycznia 1975, zostawiając nam świadectwo radości, które nie przestaje się rozprzestrzeniać na całym świecie.

Moje myśli

« Zobaczyłam, że nie żyje się tylko dla siebie, ale dla innych i że wszyscy są po to, by żyć dla innych i czynić ich szczęśliwymi. To jest potwornie trudne, ale kiedy się to udaje, jest to coś pięknego. » (17 lat)

W drodze

Moja droga do nieba zaczyna się w mojej rodzinie, w kolejnych miejscach zamieszkania, w przychodzących doświadczeniach. Ścieżka, po której poszłam doprowadziła mnie do szczęścia. Rozumiałam go w sposób nieoczywisty. Jak?
Szukałam swojego miejsca w życiu i otaczającym mnie świecie. Zdobywałam doświadczenia, okupione błędami. Usłyszałam słowa koleżanki: „wkrótce staniesz się taka sama jak my”. Czyli, jaka? Przeciętna… Nie chciałam taka być.
Teraz zrozumiałam, jestem pełna nadziei, dojrzałam do rzeczy wielkich…. ale jeszcze nie wiem, do jakich… Na razie gromadzę maksimum elementów gorliwości, pobożności, przykładów, duchowego ubóstwa, żeby móc sama w Rzymie zorganizować moje życie tak, jak to teraz widzę, a nie tak, jak je dotąd przeżywałam

 

Świętość, a co to takiego?

„Chciałabym dać szczęście tym wszystkim, których spotykam i siać radość. Mała Tereska czekała, by być w niebie, by czynić ludzi szczęśliwymi. Ja chcę to robić na ziemi”

Boulaur – miejsce, gdzie się dzieją cuda

Pięć powołań w jeden rok? Po 30 latach  „posuchy”?  W laickiej Francji? Do mniszek cysterek?

Miały być? Proszę bardzo! Pięć młodych kobiet rozpoczęło życie zakonne.

Warunek wypełniony. Owoc modlitwy, podjętej według wytycznych władz kościoła, pozwolił na rozpoczęcie mojego procesu beatyfikacyjnego. Boulaur stało się moim domem.